5 rzeczy, które koniecznie musisz olać, by zacząć cieszyć się życiem

Należę do grona osób, które mają ogromny dystans do samego siebie. Raczej trudno jest mnie czymkolwiek urazić (bo większość rzeczy obracam w żart). Mimo to, od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać, że jestem ogromnie przytłoczona codziennymi sprawami. Moja głowa była zbiorowiskiem pierdół, którymi “normalny” człowiek nie zaprzątałby sobie myśli. Apogeum nastąpiło w momencie, gdy pakowałam się na powrót do domu. Mój chłopak patrzył na mnie z politowaniem, nie rozumiejąc, że to dla mnie koniec świata. Przecież wracam samolotem i to niemożliwe, by zmieścić wszystko do jednej malutkiej walizki, która jeszcze ma ważyć maksymalnie 8 kg. Oczywiście, dzień przed wylotem, biegałam po mieszkaniu jak opętana, obliczając dokładnie o której musimy wyjechać. Biorąc pod uwagę fakt, że na lotnisko będziemy jechać 18 minut, kontrola zajmie ok. 5 minut (no chyba, że jak zwykle uznają mnie za groźnego bandytę i wezmą na indywidualne “przeszukiwanie”). I – jezusmaria – muszę doliczyć 3 minuty poślizgu, gdybym przez przypadek zapomniała wyjąć do kontroli jednego z miliona kabli i trzeba było wszystko wyjmować z walizki. I tak jest zawsze. Jeżeli w tym opisie widzicie cząstkę siebie (high five), to koniecznie musicie czytać dalej, a dowiecie się jak zacząć cieszyć się życiem. I olać nieistotne sprawy.

Ogólnie cenię w sobie to, że tak dzielnie i co do godziny wszystko planuję. Że jeśli pakuję się na wyjazd, to nie zapomnę niczego i w myślach potrafię przewidzieć tysiąc scenariuszy i się na nie ubezpieczyć. Jednocześnie jest to bardzo męczące dla ludzi, którzy muszą ze mną współegzystować. Powiedziałam sobie dość. Zainspirowana książką “Magic of Not Giving a Fuck” postanowiłam się z Wami podzielić sposobami na to, jak zacząć cieszyć się życiem.

#1 Co myślą o Tobie inni

Przejmowanie się tym, co pomyślą o nas inni, jest naszym najgorszym wrogiem. Często godzimy się na coś, czego wcale nie chcemy robić, bo boimy się odmówić. Bez względu na to, czy o przysługę prosi nas szef, teściowa, chłopak, przyjaciel  – jeżeli nie mamy ochoty czegoś robić, to po prostu nauczmy się mówić “NIE”. Jeśli później męczą Cię wyrzuty sumienia, dręczy poczucie winy (być może wezmą Cię za aroganckiego dupka?), musisz uświadomić sobie jedną rzecz – nie masz kontroli nad tym, co pomyślą o Tobie inni.

Można kontrolować swoje zachowanie w stosunku do uczuć innych ludzi, ale nie mamy wpływu na ich opinie. To, że nie godzimy się na pewne rzeczy, nie oznacza, że jesteśmy złymi ludźmi czy wyglądamy na złych ludzi. Mamy prawo mieć własne zdanie, nie podzielać poglądów innych. A co więcej, możemy to wyrazić w uprzejmy sposób, nie raniąc niczyich uczuć i przy okazji nie wyjść na zołzę. Wystarczy, że szczerze wyrazimy swoje zdanie. A jeśli ktoś, po tym jak grzecznie odmówimy wzięcia udziału, np. w balu charytatywnym, weźmie nas za gbura – trudno. Zamiast iść na bal, możesz bezkarnie siedzieć przez TV i jeść tłuste żarcie, skoro lubisz. Jak wspomniałam wcześniej, nie mamy wpływu na opinie innych ludzi. A poza tym, czy naprawdę aż tak zależy Ci na tym, by osoba, którą widzisz raz na rok, a dodatkowo, za którą średnio przepadasz, lubiła Cię?

#2 Czy Twoje zdjęcie zbierze 100 lajków na insta

zacząć cieszyć się życiemNa każdą rzecz, którą się przejmujesz, przeznaczasz określoną liczbę czasu, energii lub pieniędzy. Wystarczy przekalkulować sobie w głowie, czy coś jest tego warte. Jeśli tak – działaj, jeśli nie – zwyczajnie sobie odpuść. Warto zrobić sobie listę rzeczy, którymi się przejmujemy, a które powodują w nas irytację. Zamiast nich, wynotujmy nasze cele. I tak, zamiast przejmować się tym, czy nasze zdjęcie zbierze wystarczającą ilość lajków, poświęcać na to czas (przestań odświeżać profil co 10 sekund), energię (dlaczego ona ma więcej serduszek niż ja?!), a może także pieniędzy (kupowanie lajków jest szkodliwe, serio), zajmij się czymś, co sprawia Ci radość. Przykładowo, ja zupełnie nie znam się na piłce nożnej. Zamiast siedzieć przed TV w czasie meczu, stresować się, obgryzać paznokcie w obawie przed wynikiem, otwarcie mówię, że to olewam. Nawet nie podejmuję wyzwania i nie próbuję nauczyć się nazwisk piłkarzy, zrozumieć co to spalony i dlaczego faceci biegający za piłką zarabiają miliony. A niech im się wiedzie. Za to całkiem nieźle gram w NFS, w wolnym czasie lubię czytać komiksy i oglądać zagraniczne seriale. A co kogo obchodzi MÓJ prywatny czas wolny? I czemu ktoś ma mi wmawiać, że komiksy są dla dzieci i mam być prawdziwym polskim kibicem? I żodyn mnie nie zmusi, bym oglądała mecz. Żodyn.

Jako, że ten wpis zrobił się niebezpiecznie długi, postanowiłam potrzymać Was w niepewności i drugą część rzeczy, którą trzeba olać, by zacząć cieszyć się życiem przedstawić wkrótce. ?

Koniecznie dajcie znać, czy taka forma Wam się podoba. Udanego weekendu!

 

Leave A Reply

Navigate