Porażka jest chwilowa, rezygnacja jest na stałe

Ten wpis będzie kontynuacją posta Dlaczego kobietom jest trudno uwierzyć, że są piękne?, jednak dotyczy nas wszystkich. Podzielę się moimi bardzo osobistymi doświadczeniami, ale wierzę w to, że w ten sposób uda mi się pomóc osobom, które potrzebują wsparcia, są w trudnym momencie życia i po prostu żaden fałsz nie wchodzi tutaj w grę. Wczoraj obejrzałam świetny dokument na Netflixie “The Perfext Physique”. Początkowo podeszłam do niego sceptycznie – Aha, kolejny dokument o modelach fitness, którzy będą mówić o tym, ile wyrzeczeń kosztuje ich chodzenie na siłownię, a to przecież dar i pasja. Bardzo się pomyliłam. Dał mi sporo do myślenia.

Porażka jest chwilowa, rezygnacja jest na stałe

W końcu usłyszałam wypowiedzi osób, które – podobnie jak ja – muszą zmagać się z chorobami, które dotykają wielu z nas, trudnym dzieciństwem czy presją otoczenia. Płakałam razem z bohaterami, ale wcale nie było mi smutno – poczułam, że ktoś w końcu mnie rozumie. Zdrowym osobom czy ludziom, którzy mają wszystko, czego chcą, na wyciągnięcie ręki, trudno jest rozumieć ograniczenia.

Ja naprawdę jestem pełna podziwu, szacunku do osób mądrzejszych ode mnie, że w pół roku tak zmieniło się moje życie. Jeśli ja dałam radę, to Wy też.

Poniżej zamieszczam moje wyniki badań z października 2017, byście mogli zobaczyć, jak poważna była moja sytuacja. Niewielu osobom o tym mówiłam, raczej nawet wtedy, gdy ledwo dałam radę przejść kilka metrów do przychodni, a lekarka dziwiła się, jak tego dokonałam o własnych siłach, twierdziłam: “Co pani mówi, czuję się świetnie” z uśmiechem. Oczywiście tak nie było, ale zawsze wypieram złe myśli z głowy.

Porażka jest chwilowa, rezygnacja jest na stałe

Porażka jest chwilowa, rezygnacja jest na stałe

Nie byłam wtedy smutna, bo już dawno jestem pogodzona z tym, co mi jest, tylko wkurzona. Już od dłuższego czasu planowałam pójść na siłownię, robić coś dla siebie, zmieniłam pracę, wszystko było tak, jak sobie wymarzyłam, aż nagle znowu jestem w punkcie wyjścia. Podobnie jak we wspomnianym dokumencie z Netflixa, całkowicie ZNOWU zmieniło mi się życie. Wyobraź sobie, że bardzo nie lubisz czegoś robić. Wręcz sprawia Ci to ból, męczy psychicznie. Masz to? A teraz wyobraź sobie, że będziesz to robić do końca życia. CODZIENNIE. I nie ma odwrotu. Pewnie trafiłby Cię szlag, ale tak właśnie mają osoby chore przewlekle.

Oczywiście co zrobiłam z tym faktem? Będę to powtarzać do znudzenia, ale najważniejsze jest znalezienie odpowiedniego lekarza. Dokładnie 20 listopada po raz pierwszy przekroczyłam próg siłowni. Z wszystkimi powyższymi wartościami w normie. Po 30 dniach. Zaparłam się, zawalczyłam i pokochałam ten sport. Wiem, że w czasach Instagrama kojarzy się on raczej z gołą dupą na zdjęciach i wyretuszowaną talią, ale ja nie zwracam na to uwagi. Jestem silniejsza, zdrowsza, mam siłę. Oczywiście widzę efekty, ale to skutek uboczny pracy.

Musisz się na siebie wkurzyć, musisz poważnie mieć siebie najpierw dość, dość obecnej sytuacji, tego, jak wygląda Twoje życie, tego, że jesteś fantastyczną osobą, a tego nie doceniasz. To popchnie Cię do zmian.

Za każdym z nas stoi historia. Sama kiedyś nienawidziłam pewnych partii swojego ciała. Ale wierzcie mi, żaden partner, przyjaciółka czy ktokolwiek inny nie sprawia ze poczujecie się piękne, jeśli wy same w to nie uwierzycie. Piękno jest w głowie. Mi zdrowie pomogło zaakceptować pewne sprawy. Mam gdzieś to, że mam “za duży biust” czy “krzywy nos”. Pracuję nad sobą, ale sobą wewnątrz i swoim zdrowiem. Wszystko inne jest na dalszym planie. Za duże uda? Super, mam spore “zaplecze” do robienia przysiadów. Doceńcie to, co macie. To nie jest pusty frazes, naprawdę będziecie wtedy szczęśliwsi.

Urodziłeś się jako oryginał, nie umieraj jako kopia.

Porażka jest chwilowa, rezygnacja jest na stałe

Leave A Reply

Navigate