325. Możesz wszystko – nic nie musisz!

Motywacja do pracy

Ile razy zdarzało Ci się narzekać na pracę, studia, brak czasu wolnego? Ile razy, gdy zadzwonił budzik, w myślach mówiłeś sobie “za jakie grzechy”? Setki? Mamy tak wszyscy. A gdybym Ci powiedziała, że wcale nie musisz tego wszystkiego robić?

Możesz wszystko – nic nie musisz

Nikt nie każe Ci mieć własnego mieszkania, najnowszego mercedesa, prowadzić highlife’u. Przecież możesz całymi dniami leżeć na kanapie i oglądać TV, brać zasiłek, myśląc, że wszystko Ci się należy. Jeśli tylko to sprawi, że będziesz szczęśliwy. To, co robimy w naszym codziennym życiu to kwestia wyborów. Wyłącznie naszych.

Niejednokrotnie w myślach narzekałam, że znowu muszę rano wstać, znowu nie zdążę wszystkiego zrobić, doba jest za krótka, moi znajomi mieszkają za daleko i w ogóle jest nie tak. Dopóki nie zdałam sobie sprawy z tego, że przecież ja zadecydowałam o tym, że moje życie wygląda tak, a nie inaczej. Narzekam, bo rano trzeba wstać do pracy, a przecież nikt mi nie każe, równie dobrze mogę do niej nie pójść, ale wtedy a) będę żyć na garnuszku rodziców, b) nie kupię wszystkiego, co zaplanowałam na ten miesiąc, c) na pewno trzeba będzie z czegoś zrezygnować, a wszystko jest tak istotne, że dokonanie wyboru jest niemożliwe. Każda z opcji motywuje mnie, by jednak do tej pracy pójść, ale nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, że chcę – tak wybrałam. I to tyczy się każdej sfery życia – czy odchudzania, czy pójścia na studia, czy związków. Jeżeli nie chce Ci się wstać na trening – i w efekcie nie wstajesz, szukając wymówek, to znaczy, że wcale nie masz takiego złego ciała i w sumie to nie musisz nic zmieniać. Nie wymiguj się brakiem czasu – to kwestia priorytetów.
motywacja do pracy

Do dziś jestem pełna podziwu dla siebie, że rok temu pracowałam w Anglii, wsiadałam o 4 rano na rower i zapieprzałam robić posiłki do samolotów. Biorąc pod uwagę wydarzenia (nawet te sprzed tygodnia), w Europie dzieje się źle. I to nie od kilku miesięcy. Jakoś wtedy wyparłam to sobie z głowy, były rzeczy ważniejsze niż strach. Byłam silnie zmotywowana tym, by zarobić na nowy aparat, urządzić mieszkanie w Warszawie, kupić komputer. Teraz za żadne skarby bym się na to nie zdecydowała, po pierwsze – ze względu na zdrowie, po drugie, że tam wcale nie ma takiego dobrobytu, jak większości się wydaje. Nie żałuję, że spróbowałam, przynajmniej wiem jak to jest, ale też wiem, że nigdy bym już tej opcji nie wybrała.

Zmierzam do tego, że jeśli jesteś niezadowolony ze swojego dotychczasowego życia, zawsze możesz zmienić to, co Ci nie odpowiada. I nie ma wymówki, że nie mogę. Jeżeli tak uważasz, to po prostu to, co wydaje się problemem, nie jest nim aż do tego stopnia, byś zdecydował się na zmianę. Po prostu tej zmiany nie chcesz – bo jest Ci wygodnie, bo tak jest logicznie, bo to racjonalne etc. Zawsze mamy wybór. I cieszę się, że zostałam tak wychowana, że praktycznie niewiele rzeczy było dla mnie zakazanych. Dzięki temu mogłam sprawdzić sama, co jest dla mnie właściwe. Do tej pory moi rodzice akceptują moje wybory, nawet, jeśli się z nimi nie zgadzają – skoro ja podjęłam daną decyzję, to widocznie była dla mnie najwłaściwsza. A jeśli w przyszłości okaże się, że jednak nie – to mój błąd i moja lekcja.

Leave A Reply

Navigate