321. Jak mieć więcej lajków?

Jak mieć więcej lajków?

Na pewno widzicie wokół siebie osoby, które co tydzień mają nowe buty za kilkaset złotych, na melanżach przepijają 3/4 pensji swojego ojca, do twarzy, włosów, dłoni mają doczepione tyle kilogramów sztuczności, ile lajków pod profilowym na Facebooku i nawet jeszcze z dumą się o tym wypowiadają. Znajome? Zatem, jak mieć więcej lajków? Przekłamując rzeczywistość.

Przekłamana wizja

Jestem w szoku, gdy przeglądam blogi, czy kanały social media, osób, które kiedyś mnie inspirowały. Pomijając już kwestię stylu, podziwiałam je, bo zawsze były naturalnie piękne, uśmiechnięte, pokazywały, że są takie jak my i można osiągnąć wszystko, czego się chce, jeśli się o to zawalczy. Patrząc z perspektywy czasu, nie wiem, czy to, o co kilka z nich walczyło to silikon, powiększone usta i spalona skóra na solarium. Nie mnie oceniać ich wybory, ale przeraża mnie fakt, że osoby, których obserwuje kilkaset tysięcy osób w różnym wieku, wysyłają komunikat, że jeśli nie wpakuje się kilku tysięcy złotych w swoją twarz, to będzie się szarą myszką, a kolega z bloku obok, w którym się podkochujemy, nie zwróci na nas uwagi. Ok, jeśli ktoś dzięki operacjom, modyfikacjom ciała ktoś ma poczuć się lepiej – nic nam do tego. Gorzej, gdy zaczyna do tego zachęcać, wmawiać, że to super i że dzięki większym ustom zmieni się całkowicie Twoje życie i od teraz na Twoim koncie pojawią się miliony, faceci na Tinderze oszaleją na Twój widok, a Ty sama zostaniesz królową selfie. Zwłaszcza, jeśli widzę, czytając komentarze psychofanów, że obecnym marzeniem 15-latki jest mieć duży biust. Sama mam tatuaże i nie uważam osób bez nich za jakąś gorszą kategorię, nie zachęcam do ich robienia – wręcz przeciwnie, uważam, że jeśli się nie jest czegoś pewnym na 100%, będzie się tego żałować, dlatego nie rozumiem po co przekazywać komuś przekłamaną wizję, by mieć kilka zer na koncie więcej? Będąc osobą publiczną, trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, by potem nie kasować komentarzy osób, którzy się rozczarowały.

O co w ogóle chodzi?

Jasne, możemy podyskutować o wytyczaniu granic, że przecież sporo kobiet przedłuża sobie paznokcie, farbuje włosy, dokleja rzęsy i dla każdego umiar znaczy coś innego. Jeżeli przestaje się przypominać samą siebie, to coś jest nie tak. Chodzi tu o zwykłą, starą jak świat, przyzwoitość. Nie rozumiem, jak można świadomie, na własne życzenie, dla kilku “serduszek” więcej, pozbywać się własnej intymności. Nagrywać to, jak wstrzykujemy sobie w usta kwas, leżymy topless na plaży, całujemy się z ukochanym i uważać, że to wszystko jest okej i tak powinno się robić.
Jakiś czas temu, JOY ogłosił akcję #nomakeupchallenge, w której sama wzięłam udział. Czytając komentarze na jednym forum, gdzie dziewczyny zainspirowane akcją, wrzucały swoje fotki bez makijażu, zwątpiłam. Mnóstwo młodych, pięknych dziewczyn, wstydziło się tego, jak wyglądają naturalnie. Przez codzienne “atakowanie” nas pseudo ideałami z gazet, Instagrama, snapa, Facebooka, zatraciłyśmy całkowicie pewność siebie. Byłam zdezorientowana – wiele dziewczyn miało perfekcyjne cery, naturalne długie rzęsy, piękne oczy, gęste brwi – o co w ogóle chodzi?
Sprawa dodatkowo się komplikuje, gdy młode osoby, wydają fortunę z portfeli rodziców, bo chcą być takie, jak swoi idole czy rówieśnicy. Chcą mieć, nie być. Nie rozumieją, że fakt, iż mają bogatych rodziców, nie jest ich największym osiągnięciem życiowym.

Mam nadzieję, że macie świadomość tego, że większość (jeśli nie wszystkie) osób, które na co dzień podziwiacie przez ekrany komputerów, telefonów czy widząc je w gazetach, nie wyglądają tak naprawdę i niejednokrotnie się już o tym przekonałam. Każdy z nas na zdjęciach chce wyglądać jak najlepiej, ale jeśli przerabiamy je tak, że wyglądamy jak inna osoba, to jest to jedynie łechtanie naszego ego. Co z tego, że na zdjęciu wyglądasz jak modelka VS? Czego Ci brakuje w rzeczywistości? Kluczem do tego, by pokochać to, jaką się jest osobą, jest przestać się porównywać do innych. Jest się jedyną, niepowtarzalną osobą i nie ma to sensu. Internetowa relacja nie zastąpi Ci tej prawdziwej, figura z PS nie sprawi, że “w realu” stracisz kilka kg.
Jeśli następnym razem zaczniesz się zastanawiać nad tym, co zmienić w swoim wyglądzie, by inni bardziej Cię polubili, odpowiedz sobie na pytanie – chcesz, by lubili Ciebie, czy Twój wyimaginowany, niedościgniony ideał?

3 komentarze

  1. No i nie będę mieć lajków. Zdjęcia z buziakami z moim Mężczyzną ze dwa pewnie gdzieś tam mam wrzucone, ale raczej w wersji “chichotliwej”. Na silikon jestem uczulona, sztuczne rzęsy miałam raz – mało sobie oczu nie wydłubałam tak mnie wkurzały. Na sztuczne usta, paznokcie inne takie mnie nie stać. Przechlapane – zostanę sobie bezlajkowa – i jak teraz żyć? A co do tatuaży to mam podejście takie jak Ty tylko odwrotne 😉 Czyli ja nie mam, raczej się nie zdecyduję, bo “związków na całe życie” nie lubię, a u innych mi nie przeszkadzają.

  2. Swoją drogą warto, żeby osoby inspirujące się osobami medialnymi – czy to blogerkami czy innymi celebrytkami, powinny też mieć świadomość, jak bardzo zmienia się rzeczywistość na takich zdjęciach. Brak makijażu czy intensywny trądzik nie skreślają od razu z listy wartościowych ludzi. W sumie sama miałam kiedyś duży problem z tym, że mam tragiczny trądzik. Mam i co z tego? Odkąd poprawiam twarze niczym chirurg plastyczny trochę inaczej postrzegam ten mankament. Zajęcie się fotografią uświadomiło mi, że piękne dziewczyny ze zdjęć są takie same jak ja i nie mam się czym martwić, jeśli chodzi o wygląd 😉

    • jeilliebean Reply

      Dokładnie, świetne napisane. Tak a propos naszej ostatniej rozmowy 🙂

Leave A Reply

Navigate