254. London

Jako, że dawno nie pojawił się żaden wpis na blogu, uznałam, że należy się Wam
kilka słów wyjaśnień.
Od lipca mieszkam w Londynie. Nie jest to Londyn z moich marzeń,
 w żaden sposób już nie kojarzy mi się z jakąkolwiek wolnością.
To Londyn pełen nieszczerych uśmiechów, puszystych pań w legginsach,
pracy od rana do wieczora, bez chwili dla siebie, gdzie się egzystuje, a  nie żyje.
Jest miejscem, gdzie dopiero człowiek musi przejechać tyle kilometrów,
by poczuć na własnej skórze, że to właśnie Polak Polakowi potrafi zrobić najgorzej,
„sprzedając” go pod byle pretekstem do fabryki za najniższą krajową,
odbijając przy tym 30 % Twoich zarobków, a i często nie dostajesz nawet należnych
Ci pieniędzy.
Drodzy Państwo, witamy w UK.
Jedynym plusem jest garstka dobrych ludzi, których poznałam,
zarobki, poprawienie języka i kondycji, bo codziennie o 5 rano
wsiadam na rower i jadę do pracy.
Mimo wszystko zaciskasz zęby i działasz, bo po powrocie
możesz spełnić swoje marzenia.
Kilka wypadków losowych sprawiło, że za 3 tygodnie wracamy
do Domu i chyba tylko to teraz powoduje uśmiech na mojej twarzy :).
Po powrocie ruszam od nowa z blogiem, tak, jak zawsze chciałam.
W końcu będę mogła kupić wymarzony aparat i spełniać marzenia.
A tymczasem najnowsze zdjęcia z instagrama, również te londyńskie.
Wszystkiego dobrego! 

20 komentarzy

  1. Ja swój pobyt w Anglii w zeszłe wakacje, również w celu zarobkowym, wspominam dosyć dobrze. Oczywiście w pracy zdarzały się niemiłe sytuacje i niefajne osoby, ale podsumowując, mogę powiedzieć, że było naprawdę przyjemnie. Niemniej jednak wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 🙂 Trzymaj się myśli, że już niedługo!

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    VANILLAMADNESS.com

  2. O kurczę, właśnie dlatego boję się wyjechać tak daleko w celu zarobkowym… Mogę spytać jaką pracę wykonujesz :)?

  3. Szkoda, że zderzyłaś się z tą mało fajną stroną Londynu… sama mam wiele świetnych wspomnień i kocham to miasto za mega różnorodność niemniej uważam, że jest cholernie trudno w nim ŻYĆ. Osobiście wolę nieszczere uśmiechy i sztuczną uprzejmość Brytyjczyków niż nasz polski brak ogłady (oczywiście uogólniam, żeby nie było), miałam ogromny problem z dostosowaniem się po powrocie z PL, te skwaśniałe miny ;] oby udało Ci się wycisnąć coś fajnego z tego wyjazdu. I mimo wszystko lepiej szukać współlokatorów nie-Polaków, dla własnego zdrowia psychicznego. Pozdrawiam!

    • rzadko mam kontakt z Brytyjczykami, w Hounslow jest ich bardzo mało, wszędzie pełno ciapatych, którzy praktycznie zalewają Londyn i wszędzie wprowadzają swoją kulturę ;/. W dodatku bardzo ciężko się z nimi pracuje, bo są cholernie leniwi… Co do reszty się zgadzam, jednak ja tęsknie do Polski właśnie szczególnie jako do miejsca (do życia) i kocham ją m.in. za ludzi, których tam poznałam. Co do Polaków na obczyźnie – poznałam 4 świetne osoby właśnie z Polski, ale i Polak Polakowi wyrządza najwięcej krzywdy, więc chyba nie ma reguły, zależy od człowieka 🙂

    • ciapatych – masz na myśli Hindusów, Pakistańczyków, Bengali? myślę, że nie warto przyklejać innym metek. Ludzie są różni, pracowałam z cholernie pracowitymi Azjatami i leniwymi Polakami czy Anglikami. I na odwrót. Naprawdę nie warto kierować się uprzedzeniami. Inna rzecz, że wybrałaś mocno nieciekawą dzielnicę.

    • Masz rację i zgadzam się całkowicie z Twoim zdaniem, 'ciapaty' to oczywiście taki skrót myślowy, byli to ludzie pochodzący głównie z Indii i wypowiadam się tylko o ludziach, z którymi pracowałam czy których spotykałam na ulicach, w sklepach itd. nie o wszystkich 'ciapatych' ;). Jestem chyba najbardziej tolerancyjną osobą, ale po powrocie stamtąd bardzo zmieniłam swe poglądy. Nie godzę się jedynie na niesprawiedliwość, bo jeżeli robisz swoją pracę szybko i dobrze, bo chcesz skończyć o w miarę ludzkiej porze, to uważam, że jeśli jest wszystko ok, to powinnam wyjść o normalnej godzinie, a nie zostawać, bo ktoś jest leniwy i pół dnia stoi, bo wie, że potem i tak mu pomogą i nie będzie się musiał 'przepracowywać' i to mnie głównie denerwowało w tej pracy. Polacy są pracowici (oczywiście nadal wypowiadam się tylko o tych, z którymi miałam styczność) i dobrze wykonują swoją pracę, ale i są niestety przy tym często chamsy, nawet dla 'swoich' 🙂

  4. Znam to, już drugi rok jestem w Anglii na wakacje, żeby popracować i trochę zarobić. Takie wyjazdy uczą życia (:

  5. Pingback: Narzutka z frędzlami - z czym nosić?

Leave A Reply

Navigate